Zmiana jest możliwa

Pod koniec października 2018 roku czekają nas wybory samorządowe w Gdyni. Startowałem w nich od 1998 roku, przez 5 kolejnych kadencji sprawując mandat radnego, najpierw z AWS, później z komitetu „Samorządność”. W każdych kolejnych wyborach Samorządność uzyskiwała bezwzględną większość w Radzie Miasta Gdyni, a prezydent Wojciech Szczurek zyskiwał wyniki niespotykane w skali Polski, w pierwszej turze nokautując rywali.

Skąd zatem mój pomysł na kandydowanie?

Instynkt samobójczy? Niespełnione ambicje? Otóż nie.

Nie wierzyłem w to, gdy mówiono mi, że naprawdę gdynianie są zmęczeni i rozczarowani. Wiele takich głosów uznawałem za przejaw frustracji wąskiego grona osób. Uznawałem, mimo osobistego rozczarowania obrotem spraw, że i tak nie mam na nie wpływu, więc trzeba po prostu zakończyć po 20 latach przygodę z samorządem.

Jeśli mam być radnym – bezradnym, wole nim nie być.

Od kilku miesięcy zdaje sobie jednak sprawę, że problem jest dużo większy niż myślałem, a grono gdynian rozczarowanych działaniami lokalnej partii Samorządność – naprawdę duże. Dziś, gdy zgłaszają się do mnie kolejne środowiska, ale również zwykli gdynianie, a nawet – w dyskrecji – gdyńscy urzędnicy, sytuacje oceniam zupełnie inaczej. Oczywiście, nie będzie łatwo, ale dokonanie zmiany jest możliwe. Chce tego wiele środowisk i zwykłych gdynian, nawet tych, którzy do tej pory wspierali Samorządność – dziś widzą alternatywę.  Jeśli osoby, które naprawdę chcą zmian w Gdyni, zechcą stać się częścią tej zmiany – ona się uda. Jeśli osoby niezadowolone z marazmu, braku dialogu z mieszkańcami, braku inwestycji w dzielnicach, nieprzejrzystości podejmowania decyzji, bierności rady miasta, która stała się bezwolną maszynką, zechcą wyjść z domów i zagłosować –

Gdynia się zmieni. Zmieni się i rada miasta Gdyni, zmienić się może i prezydent Gdyni.

Wojciech Szczurek ma niewątpliwe zasługi dla naszego miasta, ale otoczony ludźmi, którzy odgradzają go od realnych problemów mieszkańców, stracił słuch społeczny i zainteresowanie sprawami mieszkańców. Gdynia przez ostatnia ćwierć wieku zmieniła się bardzo, podobnie jak większość polskich miast, ale ostatnie lata to rozwój niejasny, bez równowagi, bez patrzenia na potrzeby lokalne, jakby z większą atencją traktujący wizerunek niż realne wyzwania czekające w dzielnicach. Stało się tak również dlatego, że Samorządność miała komfort rządów samodzielnych i uznała, że poważne konsultowanie planów i decyzji nie jest potrzebne.

I ta sama Samorządność w dużej części abdykowała z samodzielnej analizy sytuacji, w pełni oddając inicjatywę osamotnionemu prezydentowi. Dziś mamy tego skutki, a prezydent Wojciech Szczurek, jest jak samotny kapitan okrętu, który dryfuje w nieznanym kierunku. Myślę, że to właściwy moment, by przekazał stery w inne ręce.

ZMIANA JEST MOŻLIWA.