NASZA GDYŃSKA REFORMA(CJA)

Czy jestem gdyńskim Lutrem? – zapytał mnie dziennikarz. Wolę być reformatorem. 20 sierpnia 2018 na każdym z budynków Urzędu Miasta Gdyni zawisły nasze tezy, apelujące o powrót do początków, przypominające o potrzebie służebności i przyjazności urzędu, o tym, że mieszkańcy to nie petenci, że rady dzielnic to sojusznicy, że przedsiębiorcy potrzebują współpracy i życzliwości, a sami urzędnicy – motywacji, szkoleń, dobrych warunków do dobrej pracy i jasnych komunikatów od swoich przełożonych, by znali i rozumieli cele i priorytety. By na pisma odpisywać i to językiem, który ludzie rozumieją. By ludziom pomagać, a nie tylko realizować procedury. By dbać o to, by mądrzy ludzie chcieli w urzędzie pracować i czuli, że robią coś ważnego i potrzebnego. Potrzebna jest gdyńska REFORMA(CJA). Potrzebny jest powrót do źródeł, do tego, o czym mówiła Franciszka Cegielska, otwierając przed laty salę obsługi mieszkańców i wprowadzając przejrzyste drzwi gabinetów. I o ten powrót razem z Ruchem Miejskim Wspólna Gdynia będziemy zabiegać. I tak – tezy są banalne, bo w ogóle najważniejsze rzeczy w życiu brzmią banalnie – co nie umniejsza ich znaczenia.

Przed głównym Urzędem Miasta Gdyni zaprezentowaliśmy piętnaście tez pod nazwą „Nasza gdyńska reforma(cja)” będących postulatami do zmian w funkcjonowaniu gdyńskiego urzędu. Wydarzenie to miało przypomnieć o fundamentalnych wartościach, którymi powinni kierować się zarówno rządzący miastem, jak i ich podwładni.

Od ponad miesiąca prowadzimy konsultacje z mieszkańcami Gdyni w ramach spotkań
w dzielnicach. W wielu rozmowach pojawia się temat braku wsparcia ze strony urzędników, opieszałości i nikłej dbałości w rozwiązywaniu codziennych problemów gdynian. Przedstawiając dziś nasze tezy, chcemy przypomnieć i zaakcentować wartości podstawowe
i uniwersalne. Zależy nam, aby mocno zaznaczyć, że czas na zmiany w podejściu do partycypacji mieszkańców w życiu miasta. Chcemy podkreślić, że nadrzędnym celem istnienia sprawnych organów samorządowych powinno być takie realizowanie zagadnień miejskich, aby mieszkańcy mieli poczucie bezpieczeństwa i wsparcia w codziennych problemach – dodałem, przedstawiając nasz pomysł.

Z mojego doświadczenia wiem, że Rady Dzielnic w ramach swoich kompetencji starają się realizować różne zadania na rzecz mieszkańców. Trudno jest im jednak funkcjonować, kiedy miasto nie informuje ich o planowanych przedsięwzięciach, a konsultacje, które są przeprowadzane z mieszkańcami, stanowią jedynie fasadę do z góry zaplanowanych działań – zaznaczała Katarzyna Data-Złoch, członkini Ruchu Miejskiego, radna dzielnicy.  
Zdaje się, że w Gdyni nie dość wyraźnie pamiętamy o tym, że dzielnice to nie tylko ulice, to przede wszystkim ludzie, którzy stanowią o sile miasta.

Uważam, że planowanie przestrzenne jest jednym z najważniejszych zadań gminy. Obecnie w Gdyni często dochodzi do sytuacji, w których o kształcie i wielkości nowych inwestycji mieszkańcy dowiadują się dopiero po rozpoczęciu budowy – podkreślał Przemysław Barszczewski, przedsiębiorca, członek Ruchu Miejskiego.  Należy zachęcić gdynian do zaangażowania w dyskusje nad projektami Planów Miejscowych, a zgłaszane przez nich wnioski brać pod uwagę. To podstawa do uniknięcia konfliktów przestrzennych.


Jesteśmy przekonani, że urząd powinien działać jak dobrze zarządzana firma. Zatem czas jasno wyznaczyć cele i nagradzać za ich realizację. Zadaniem urzędników powinno być sprawne rozwiązywanie problemów mieszkańców, a nie tylko przestrzeganie procedur – zaznaczał z kolei Szymon Jaros, również członek Ruchu Miejskiego. Zakładamy, że inwestowanie w wiedzę
i umiejętności pracowników urzędu spowoduje, że staną się oni w odbiorze mieszkańców sprawnym i przyjaznym zespołem.